Po pierwsze nale¿a³oby zidentyfikowaæ wszystkie mo¿liwe szkodliwe czynniki, co moim zdaniem nie jest mo¿liwe, zale¿y w du¿ej mierze bowiem od miejsca w którym rosn± drzewa.
Najczê¶ciej jednak problemy te to:
- Przesuszenie lub niedo¿ywienie ro¶liny ze wzglêdu na zbyt ma³e ¶wiat³o ziemi w miejscu w którym ro¶nie
- Utrudnienie pozyskiwania sk³adników pokarmowych z zasolonej (zimowymi posypywaniami) gleby
- Zanieczyszczenia chemiczne powietrza
- Zanieczyszczenia biologiczne, g³ównie odchody psów
- Paso¿yty i szkodniki korzystaj±ce z monokulturowego obsadzenia ulic lub parków
Czynnik pierwszy powstaje najczê¶ciej przez nieprawid³owe zagospodarowanie terenu, zabudowywanie okolicy w której ro¶nie drzewo, uszczelnianie chodników itp.
W tym wypadku (je¶li nie jest mo¿liwa poprawa tych warunków - np. poprzez zmianê chodnika asfaltowego na p³ytkowy, lub kratkê nad korzeniami drzewa) pozostaje jedynie regularne podlewanie (na szczê¶cie s± w Polsce miasta w których sie to robi)
Na sytuacjê drug± praktycznie nie ma rady. Byæ mo¿e s± mniej szkodliwe ¶rodki ni¿ te zwykle u¿ywane do posypywania ulic zim± ale nie s³ysza³am nic na temat stosowania takowych.
Niestety to samo mo¿na powiedziec o sytuacji trzeciej - coraz wiêkszy ruch samochodowy powoduje du¿e zapylenie i zanieczyszcznie powietrza, mo¿na oczywi¶cie ograniczaæ ruch, ale najsensowniejsze jest po prostu wybieranie gatunków odpornych na takie zanieczyszczenia.
Najpro¶ciej mo¿na zaradziæ czwartej sytuacji ograniczaj±c po prostu dostêp zwierz±t (i ludzi) do ro¶lin, poprzez stawianie p³otków itp.
Zmiana pi±tej praktycznie nie jest mo¿liwa bez ingerencji architekta krajobrazu - zbyt monotematyczne zestawienia ro¶lin w jedym miejscu nie tylko nie s³u¿± rozwojowi biocenozy, ale i u³atwaj± rozprzestrzenianie siê szkodników, ¶wietnym przyk³adem jest rozprzestrzenianie siê jemio³y.